Na spotkaniu z szejkiem sprzątaczka przemówiła po arabsku — i negocjacje potoczyły się zupełnie inaczej.

Natalia wycierała parapet, gdy usłyszała, że tłumacz kłamie.

Młody chłopak w marynarce mówił coś starszemu Arabowi.

Dyrektor siedział rozparty.

Na stole leżały dokumenty traktorów, które nie sprzedają się od dwóch lat.

Szejk zapytał po arabsku:

— Ile paliwa zużywa się w upale?

Tłumacz powiedział:

— Pyta, czy można je pomalować na czerwono.

Dyrektor odpowiedział:

— Nawet na różowo.

Natalia zamarła.

Szejk się uśmiechał, ale nie rozumiał.

Oszukiwali go.

Nie powinna się wtrącać.

Dziesięć miesięcy pracowała za grosze.

Miała dług.

Nie miała dokąd pójść.

Ale nie mogła milczeć.

— Zużycie jest duże, — powiedziała po arabsku.

— Dwa razy większe niż w dokumentach.

— Silniki się przegrzewają.

— Te traktory nie pasują do waszego klimatu.

Zapadła cisza.

— Zwariowałaś?! — krzyknął dyrektor.

Szejk podniósł rękę.

Wszyscy zamilkli.

— Mówisz moim językiem?

— Tak.

— Pracowałam w Algierii jako tłumacz.

— Straciłam dom.

— Nie miałam pieniędzy.

— Przyszłam tutaj.

Szejk spojrzał na tłumacza:

— Kłamałeś.

— Wyjdź.

Teraz.

Tłumacz wybiegł.

— Próbowaliście mnie oszukać, — powiedział szejk.

— Koniec rozmów.

Wstał.

Natalia czekała na zwolnienie.

Ale on powiedział:

— Pójdziesz ze mną.

— Potrzebuję uczciwego tłumacza.

Na korytarzu dyrektor krzyczał:

— Zniszczyłaś umowę!

— Chciałeś go oszukać.

— To biznes!

— Nie dla wszystkich.

W drugim zakładzie było inaczej.

Pokazali dokumenty.

Natalia tłumaczyła.

Sprawdzała liczby.

Zadawała pytania.

Szejk słuchał.

— To dobry zakład, — powiedział.

— Zamówię partię.

— A ciebie zatrudniam.

Natalia nie mogła mówić.

— Zgadzam się, — wyszeptała.

Pojechała autobusem.

Wróciła do domu.

Płakała cicho.

Po dwóch dniach wiadomość:

— Przyjedź porozmawiać.

Przyszła.

W nowym garniturze.

Dyrektor powiedział:

— Złożyli na mnie skargę.

— Zwolnią mnie.

Natalia odpowiedziała:

— Chciałeś oszukać.

— Żyj z tym.

I wyszła.

Tłumacz ją zatrzymał:

— Nikt mnie nie zatrudnia.

— Zniszczyłem reputację.

— A czego się spodziewałeś?

— Kłamałeś za pieniądze.

— To poważne.

Odeszła.

Wieczorem spojrzała na umowę.

Jeszcze miesiąc — i spłaci dług.

Wiadomość: dyrektora zwolnili.

Nikt nie chce z nimi współpracować.

Natalia stanęła przy oknie.

Dziesięć miesięcy znosiła wszystko.

Myślała, że tak będzie zawsze.

Wystarczyła jedna minuta.

Jedno zdanie.

Żeby wszystko się zmieniło.

Schowała stary fartuch do pudełka.

Nie będzie już potrzebny.

Jutro nowy początek.

Nie przez przypadek.

Bo nie milczała.