— Natasza, kupiłaś kraba? — głos Antona z salonu brzmiał leniwie i wymagająco.
Jakby pytał o notowania giełdowe.

A nie o kolację na mój koszt.
Położyłam na blacie paczkę mrożonej stynki.
— Jakiego kraba, Antosza?
— Wczoraj opłaciliśmy rachunki.
— Ceny znowu wzrosły.
— Kupiłam podstawowe produkty.
— Krab się w to nie mieści.
Mój mąż stanął w drzwiach.
Czterdzieści osiem lat.
Jedwabny szlafrok.
Złote smoki.
Mój prezent.
— Prosiłem cię!
— Mam wyczerpanie.
— Po urzędzie pracy.
— Potrzebuję białka.
— Jodu.
— Jesteś szefową kuchni.
— Zorganizuj mi jedzenie.
— Stynka ma białko, — powiedziałam.
— I jod.
— Japończycy to wiedzieli.
— Przyzwyczaj się do prostoty.
Smażyłam rybę.
Złota skórka.
Reakcja Maillarda.
Chemia jest uczciwa.
Nie jak ludzie.
Anton prychnął.
Odszedł.
Pięć lat.
Bez pracy.
Szukając siebie.
Żyjąc na mój koszt.
Drzwi się otworzyły.
Teściowa.
Z kluczem.
— W ZSRR żony dbały o mężów!
— Mężczyzna to kryształowa waza!
— Trzeba go chronić!
— Twój syn nie pracuje, — powiedziałam.
— Od 2021 roku.
— Gra w gry.
— To nie waza.
— To miska z żeliwa.
Teściowa zamilkła.
Rozsypała sól.
Wyszła.
Następnego dnia wróciłam wcześniej.
Usłyszałam Antona.
Rozmawiał przez telefon.
— Nigdzie nie pójdzie.
— Kobiety po czterdziestce potrzebują męża.
— Wlewam jej do uszu bajki.
— Pracy nie ma.
— Niech pracuje ona.
— Kupi mi fotel masujący.
— Nigdzie nie ucieknie.
Zrozumiałam.
Wszystko.
Poszłam do sypialni.
Wzięłam torby.
Duże.
Spakowałam jego rzeczy.
Bez emocji.
Napisałam:
— Subskrypcje.
— Piwo.
— Pistacje.
— Szlafrok.
— Strata.
Wezwałam go.
— Dokąd idziesz?
— Ty wychodzisz.
— Szukać siebie.
— Co?
— Słyszałam wszystko.
Uśmiech zniknął.
— Nigdzie nie pójdziesz!
— Kto cię zechce?
— Ja.
— Ale nie jako służąca.
— Podam cię do sądu!
— Mieszkanie jest moje.
— Dar przed ślubem.
— Nie podlega podziałowi.
Otworzyłam drzwi.
— Wyjdź.
Teraz.
Zbladł.
Przestraszony.
— Natasza…
— To był żart…
— Idź pieszo.
— To zdrowe.
Wystawiłam torby.
I buty.
— Szlafrok zostaw.
— Dla mamy.
— Nie wyjdę!
— Wyjdziesz.
Uśmiechnęłam się.
Szczerze.
Zamknęłam drzwi.
Dwa obroty klucza.
Cisza.
Czystość.
Wolność.
Zapach smażonej ryby.
Najlepszy zapach.







