W cichym szpitalnym korytarzu pewien lekarz postanowił zrobić coś więcej niż tylko leczyć.
Wziął małe ukulele, usiadł obok małej dziewczynki i zaczął śpiewać.

Dziecko, które wyglądało na tak malutkie i kruche, natychmiast zareagowało na muzykę.
Uśmiechnęła się, uniosła ręce i zaczęła tańczyć w swoich małych różowych bucikach.
Przez kilka chwil szpital nie wydawał się już zimny ani straszny.
Lekarz dalej grał, patrząc na nią z ciepłym uśmiechem.
Każda nuta zdawała się przynosić więcej radości na twarz dziewczynki.
Jej śmiech i małe taneczne kroki zmieniły korytarz w coś pięknego.
To była prosta chwila, ale poruszyła wszystkich, którzy ją zobaczyli.
Bez wielkiej sceny, bez jasnych świateł, bez oklasków — tylko lekarz, piosenka i dziecko odnajdujące szczęście w środku trudnego dnia.
Czasami uzdrowienie nie polega tylko na medycynie.
Czasami przychodzi dzięki życzliwości, muzyce i jednej osobie, która poświęca czas, aby sprawić, że dziecko się uśmiechnie.







